6 miesięcy w podróży

Kilka dni temu wybiło nam sześć miesięcy w podróży. Pół roku życia z plecakiem. Połowa zaplanowanego czasu naszej wojaży. Pół roku, które jednocześnie mineło bardzo szybko, jak i wspominając Meksyk i wyprawy początki, mam wrażenie, że działo się to wieki temu. Przestałam pisać na blogu. Od samego początku miałam z tym problemy (jak ze wszystkim …

Czytaj dalej 6 miesięcy w podróży

Valladolid i pobliskie Cenoty, czyli moja przepustka do innego świata

W moich wspomnieniach Valladolid miał raczej szaro-bury kolor, a pierwsze co kojarzyło mi się z tym miejscem to super niewygodny hostel, z którego nie mogłam się doczekać aż się wymelduję oraz naprzemienne męczące upały i burze. I wygląda na to, że tak bardzo byłam skupiona na tych niedogodnościach, że zapominałam o miejscach, które podczas pobytu …

Czytaj dalej Valladolid i pobliskie Cenoty, czyli moja przepustka do innego świata

Valladolid i Chichén Itzá

Zgodnie z planem, po krótkim pobycie w Coba, kolejnym przystankiem był Valladolid. Niewielkie miasto położone na Półwyspie Jukatan, które jest popularną bazą wypadową do miasta Majów Chichén Itzá oraz najbardziej popularnej na Instagramie Cenoty - cenoty Ik-Kil. Jeszcze będąc w Coba zarezerwowaliśmy tani hostel na trzy noce, a pierwsze problemy pojawiły się zaraz po dotarciu …

Czytaj dalej Valladolid i Chichén Itzá

Coba – małe miasteczko, gdzie nikt nie zostaje na noc

Po pobycie w Tulum nasz plan wycieczki sugerował kierować się na zachód, by zatoczyć koło poprzez Meridę i Campeche, i wrócić na wschód półwyspu Jukatan i odwiedzić lagunę Bacalar znajdującą się na południu Meksyku, skąd mieliśmy przekroczyć granicę i rozpocząć przygodę w Belize. Pisząc ten post jestem w Peru, niecałe trzy miesiące później. Do Belize …

Czytaj dalej Coba – małe miasteczko, gdzie nikt nie zostaje na noc

Tulum, które rozczarowało i rezerwat Sin Ka’an, który zachwycił.

Tulum bardzo wcześnie dodałam do listy "must see" w Meksyku. Wiele razy powtarzałam Mężowi że koniecznie musimy tam się zatrzymać, i to najlepiej na dłużej nic tylko parę nocy. Po bardzo nastawionych na turystów Cancun i Playa del Carmen, Tulum miało być pewnego rodzaju oazą spokoju znajdująca się poza utartym szlakiem amerykańskich urlopowiczów, z pięknymi …

Czytaj dalej Tulum, które rozczarowało i rezerwat Sin Ka’an, który zachwycił.

Czterdziesty piąty dzień w podróży – po raz pierwszy pomyślałam, że chciałabym być w domu

W podróży jesteśmy już ponad sześć tygodni, i czas ten zleciał nam niemiłosiernie szybko. Mimo, iż nie mogę powiedzieć - "I loved every single second of it" - bo były momenty, które do najprzyjemniejszych nie należały (np. dzielenie małego hostelowego pokoju z Amerykaninem, który calutką noc chrapał tak głośno i przeraźliwie, że zastanawialam się czy …

Czytaj dalej Czterdziesty piąty dzień w podróży – po raz pierwszy pomyślałam, że chciałabym być w domu

Wyspa Cozumel czyli mój karaibski chill

Prom nie zdążył jeszcze dobić do brzegu, a ja już nie mogłam powstrzymać zachwytu i ekscytacji. Kolor morza zmienił się diametralnie, zachodnie wybrzeże całkowicie pozbawione było glonów, a jedyne miasto na wyspie, San Miguel, mimo że wciąż turystyczne, to od samego początku zdawało się mieć znacznie spokojniejszą, karaibską energię. Przy wyspie Cozumel znajduje się jedna …

Czytaj dalej Wyspa Cozumel czyli mój karaibski chill

Dlaczego czuję się w Meksyku trochę mniej bezpiecznie niż dotychczas.

Poniższe zdjęcie zostało zrobione wczoraj telefonem z okna autobusu, podczas gdy jeszcze nie wiedziałam że powodem przez który utknęliśmy w ogromnym korku za Escárcega, była nielegalna blokada drogi zorganizowana najprawdopodobniej w celach (delikatnie mówiąc) zarobkowych, przez miejscową ludność. Mówiąc mniej delikatnie, powodem była blokada rabunkowa. Przez pierwsze cztery tygodnie w Meksyku czułam się bardzo bezpiecznie. …

Czytaj dalej Dlaczego czuję się w Meksyku trochę mniej bezpiecznie niż dotychczas.

Początek podróży, Cancun i Playa del Carmen

W Meksyku jesteśmy już trzy tygodnie. Po tak długim czasie oszczędzania, planowania i przygotowań, właśnie dzieje się to, na co tak długo czekałam. Odnoszę wrażenie, że powoli uczymy się życia w podróży. Długoterminowy wyjazdem z plecakiem i ograniczonym budżetem znacznie różni się od dwutygodniowych sielankowych wakacji. Uczymy odnajdować się w nowych realiach, wybierać to co …

Czytaj dalej Początek podróży, Cancun i Playa del Carmen

Tydzień, 10 dni, 13 godzin

Decydując się na podróż wiedziałam, że nie wszystko będzie łatwe. Wiedziałam, że najcięższy będzie powrót, zaczynanie wielu rzeczy od początku, powrót do monotonnej rutyny i pracy 8 godzin dziennie. Wiedziałam, że trudno mi będzie sprzedać motocykl, spakować się na rok w niewielki plecak, pożegnać się z wszystkimi, zostawić pracę w której wcale źle mi nie …

Czytaj dalej Tydzień, 10 dni, 13 godzin